Kajetan

Plan awaryjny dla zwierząt

Czy masz plan awaryjny dla swoich zwierząt na wypadek, gdy nagle trafisz do szpitala albo z innego powodu będą musiały zostać same, bez Ciebie? To może być zaplanowany wyjazd na narty, nie koniecznie od razu jakaś rodzinna tragedia.

Jeśli jeszcze o tym nie myślałeś, to zachęcam Cię do przygotowania Planu Awaryjnego dla Zwierząt. Zapisz w nim ich imiona, pory karmienia, dawki karmy, przyjmowane leki i sposób ich podawania, zwyczaje domowe i na spacerach. W widocznym miejscu pozostaw ich książeczki zdrowia oraz kontakt do weterynarza. Ustal, kto zajmie się Twoimi zwierzakami pod Twoją nieobecność.  Zadbaj o przekazanie kluczy do mieszkania lub wskaż osobę, u której te klucze się znajdują.

Za przykład ludzkiej niefrasobliwości i braku przygotowania niech posłuży ta opowieść, znaleziona niedawno gdzieś w mediach społecznościowych – cytuję w całości, żeby oddać sens wpisu:

„Krakowska lecznica dla zwierząt.  Ok. 19stej telefon ze starego Podgórza, że 3 dni temu policja zabrała z domu dwie sąsiadki do szpitala i zostały tam koty, które okropnie miauczą. No to kierujemy panią zgłaszającą na policję, bo znają już temat, wiedzą raczej gdzie zabrali te osoby więc i zrobić coś będzie prościej. Ale pani już zgłaszała, mieli zaraz podjechać, minęło 1,5 godziny i nic. A dzień wcześniej przyjechał ktoś z KTOZu, postał pod drzwiami, za którymi miauczały koty, stwierdził, że skoro dopiero mijają 3 dni to za wcześnie, aby coś zrobić (po trzech dniach niejedzenia u kotów zaczynają już pojawiać się nieodwracalne zmiany w wątrobie!), zostawił w drzwiach kartkę wzywającą do zgłoszenia się (tu nazwisko) na Floriańską i odjechał…. Taaaa….

Tym razem na pomoc ruszyła Ewa, po drodze wydzwaniając na właściwy komisariat. Spotkali się pod drzwiami właściwego mieszkania, Ewa została na miejscu, a policja pojechała do szpitala uzyskać klucze. Ze względu na utrudniony kontakt z pacjentką wrócili z niczym, wezwali straż pożarną i przez balkon weszli do mieszkania. Już wiecie dlaczego strażacy nas lubią?

Koty 2, na szczęście miały dużą miskę z wodą, w której zostało jeszcze coś na dnie i na szczęście ktoś nie schował worka z suchą karmą, więc rozdarły go w strzępy.

Przejęliśmy je czasowo, na wszelki wypadek przenocują w lecznicy, Ewa właśnie je odwozi (godz. 0:10). Dostaliśmy kontakt do szpitala, no bo dysponujemy cudzą własnością i zastanawiamy się dlaczego znowu coś nie zagrało. Dlaczego ktoś zostawia kartkę w drzwiach, za którymi od trzech dni siedzą (potencjalnie) głodne i pozbawione wody koty? Dlaczego policja zostaje bezradna (ale chętna do współpracy!), bo wiedziano chwilę wcześniej o nich, ale schronisko nie odbierało telefonu, oni nie wiedzieli co zrobić jak wejdą, w co złapać, gdzie odwieźć więc spadliśmy z nieba ponoć. No ok, ale nie zawsze ktoś da znać akurat nam, możemy też nie dać rady podjechać, no i my działamy hobbystycznie, nie świadczymy usług dla miasta pobierając od niego świadczenia finansowe. Generalnie nawet nikt nie mówi: dziękuję ….”

Mam nadzieje, że ta historia rozbudziła Twoją wyobraźnię i jak tylko skończysz czytać ten artykuł, to zaczniesz przygotowywać Plan Awaryjny dla Zwierząt.

Zapisz się na newsletter